r Lekcja od europejskiej czołówki

Lekcja od europejskiej czołówki

Francuski turniej w relacji Mateusza Antczaka...

Nasz klub uczestniczył już po raz trzeci w międzynarodowym turnieju Squadra Futsal Cup. Zawody organizowane były przez belgijską drużynę z Mouscron, jednak hala, na której rywalizowaliśmy z futsalową czołówką europejską znajdowała się w Tourcoing. Odległość dzieląca to francuskie miasto oraz Bielsko-Białą wynosi blisko 1400 kilometrów. Tak więc 2 stycznia 2018 roku o godzinie 21 wyruszyliśmy dwiema drużynami złożonymi z zawodników z rocznika 2004 i 2001/2000 na „podbój” Europy.

Droga nowym autobusem minęła bezboleśnie. Trasa, jaką pokonaliśmy prowadziła, przez Wrocław, Lipsk, Dortmund, a następnie Antwerpię. Co prawda osiemnastogodzinną podróż nie można nazwać szybką, jednak fakt, iż zdecydowana jej część przebiegła pod osłoną nocy zdecydowanie ją umilił. O jakimkolwiek dyskomforcie nie mogliśmy natomiast mówić w przypadku hotelu. Spełniał on wszystkie nasze wymogi oraz stwarzał nam świetne warunki do odpoczynku po trudach zmagań w hali.

Pierwszy mecz w grupie rozegraliśmy na drugi dzień po przyjeździe. Zderzyliśmy się „ze ścianą” w postaci Benfiki Lizbona U-19. Grę tej drużyny oddaje tylko jedno słowo: kosmos. Fenomenalnie wyszkoleni technicznie Portugalczycy z łatwością radzili sobie w pojedynkach jeden na jednego, dochodzili do sytuacji strzeleckich i zaskakiwali przeciwników niekonwencjonalnymi, a przede wszystkim ekspresowymi, zagraniami. Spotkanie zakończyło się wynikiem 7:2 dla orłów z Półwyspu Iberyjskiego. Jak się później okazało, inauguracyjne starcie rozegraliśmy z najlepszą drużyną tego turnieju. Nasza ekipa rywalizująca w kategorii U-15, tego dnia również uległa przeciwnikowi, przegrywając 2:3 z Gelko Hasselt (Belgia) oraz w meczu zakończonym takim samym wynikiem z ACA F6 Fernando Barcelona (Hiszpania).

                                

Następnego dnia wstaliśmy z nadzieją na lepsze rezultaty, jednak nasze pierwsze spotkanie po wyrównanej walce zakończyło się wynikiem 3:0 dla gospodarzy turnieju - Squadry Muscron. Zmotywowani niesłuszną porażką, drugi mecz wygraliśmy 5:1 z pochodzącymi z Chorwacji Futsal Sveti Patrik. Tak więc nasze zmagania w grupie zakończyliśmy na 3. miejscu, a rocznik 2004 po trzeciej przegranej znalazł się na ostatniej lokacie. Pomimo nie do końca zadowalających wyników, na kolację udaliśmy się do chińskiej restauracji. Humory dopisywały, gdyż wiedzieliśmy, że to dopiero początek turnieju, a przed nami jeszcze dwa dni zmagań.

                                

Entuzjazm nieco opadł, gdy dowiedzieliśmy się, że w ćwierćfinale przyjdzie nam zmierzyć się z kolejną europejską potęgą – Palmą Futsal. Pomimo niewielkiej różnicy do przerwy (0:1), mecz zakończył się wysokim wynikiem 0:6 dla Hiszpanów. Taki rezultat wyeliminował nas z walki o miejsca 1-4. Wiedzieliśmy, że jeżeli chcemy „z twarzą” wrócić do Polski, musimy wywalczyć najwyższą możliwą, piątą lokatę. Spotkanie nazywane „małym półfinałem”, o lokaty 5-8, zakończyło się naszą pewną wygraną z Old Fox Fribourg (skrót meczu tutaj). Pomimo szybkiego objęcia prowadzenia przez Szwajcarów bazujących głównie na sile fizycznej i zaangażowaniu, zdołaliśmy strzelić trzy bramki, co pozwoliło nam cieszyć się ze zwycięstwa 3:1. Na pochwałę zasługuje również zachowanie naszego bramkarza Krzysztofa Iwanka, który popisał się w tym meczu dwiema udanymi interwencjami przy strzałach z przedłużonych rzutów karnych. Ten element gry także odegrał ważną rolę w spotkaniu naszych młodszych kolegów, walczących o miejsca 9-12. Po remisowych 30 minutach wygrali oni 5:4 w serii strzałów oddawanych z szóstego metra od bramki. Niestety w meczu o 9. miejsce, gdzie również o wyniku zadecydowały rzuty karne, szczęście już im nie sprzyjało. Po porażce z belgijskim Futsal Farciennes zajęli dziesiątą lokatę. Na koniec dnia udaliśmy się do Lille, aby pospacerować ulicami tego pięknego miasta oraz śledziliśmy poczynania Kamila Stocha na Turnieju Czterech Skoczni.

                                 

Niedziela to nasz „mały finał”, wygrany 1:0 z już dobrze nam znanym Futsal Sveti Patrik i ceremonia wręczenia nagród. Zmęczeni trwającą cztery dni rywalizacją odebraliśmy skromny puchar za 5. miejsce i około godziny 17 ruszyliśmy w kierunku Bielska-Białej. Podróż minęła nam jeszcze szybciej niż kilka dni wcześniej, gdyż wyczerpani zmaganiami wszyscy prędko zasnęli.

Lokata, którą zajęliśmy, w pełni oddaje nasze możliwości oraz umiejętności. Należy również pamiętać, że nasi przeciwnicy byli od nas o dwa, a czasami nawet o trzy lata starsi. Spośród drużyn znajdujących się w dolnej czwórce byliśmy najbardziej wybijającą się ekipą, jednak za słabą na rywalizację z czołówką. Trafnie obrazują to słowa trenera Jaroszka: „Na tym etapie i poziomie wytrenowania, na którym aktualnie jesteśmy, śmiało możemy rywalizować ze Szwajcarami, z Chorwatami. Jeśli chcemy toczyć równorzędną grę z Hiszpanami, Portugalczykami, czy Włochami, musimy trenować o wiele więcej. To trudne zadanie, ale wcale nie twierdzę, że niemożliwe do wykonania”. Najbardziej cieszy to, co najważniejsze, czyli bezcenne doświadczenie zebrane podczas meczów z tak silnymi drużynami oraz mile spędzony czas.

Mateusz Antczak, I klasa LO

 

Metallica i pojedynek z profesorem!

Byliśmy na Festiwalu Nauki i Sztuki w ATH...

Erasmus na Sycylii!

Relacja Dominiki Chomiuk...

Terminy egzaminów sprawnościowych

Znane są już terminy egzaminów dla kandydatów...

Razem dajemy radość!

Bierzemy udział w Wielkiej Zbiórce Książek dla szpitali...

"Sama podróż ekscytuje"

Wywiad z Michałem Kałużą - część II